FSO DIESEL

Jest takie wielokrotnie wymawiane zdanie, że polska motoryzacja przy świetnych konstrukcjach pojazdów, stale cierpiała na brak nowoczesnego i wystarczająco mocnego silnika własnej produkcji. Zdanie to jest o tyle nieprawdziwe, że powiela mit jakoby nasze konstrukcje, tu rozumieć trzeba nadwozia i podwozia, były na przekór temu nowoczesne. Nie sposób jednak w jednym wpisie dokonać pełnej genezy poziomu polskiej motoryzacji w czasach PRL i jednoznacznie rozstrzygnąć jak było naprawdę. Jako miłośnicy rodzimej motoryzacji, podchodzimy do naszych samochodów z szacunkiem jakim należy darzyć pojazdy historyczne, ale również z odpowiednim dystansem i obiektywizmem, na który pozwala nam współczesna wiedza i brak cenzury po 1989r. Opisując ogół produkcji motoryzacyjnej z czasów dawnego sytemu, nie można zapomnieć o jedynym w pełni polskim silniku z rozrządem OHV, w dodatku zasilanym bardzo popularnym obecnie olejem napędowym.

Ten silnik, po wielu modyfikacjach rozwojowych jest nadal produkowany i wyposażony w filtr recyrkulacji spalin EGR i wtrysk common rail, spełnia nawet normę Euro4. Tym silnikiem jest produkowany od 1988 roku 4 cylindrowy motor Andoria 4c90. Starannie zaprojektowany przy częściowym udziale anglików z brytyjskiej firmy konsultingowo-inżynieryjnej Ricardo Engineering (projektowanie komory spalania) oraz czechosłowackiej firmy Motorpal (projektowanie pompy wtryskowej).
Skąd taki silnik w FSO?
Otóż w połowie września, dzięki składkom 9 osób – członków stowarzyszenia oraz użytkowników forum, Żuk A07 diesel trafił do Stowarzyszenia FSO Pomorze. Poszukiwania samochodu dostawczo-osobowego trwały kilka tygodni. W międzyczasie zespół poszukiwawczy trafił na kilka ciekawych egzemplarzy.

Podstawowym założeniem w czasie poszukiwań było znalezienie auta nadającego się od razu do jazdy i zapewniającego w miarę akceptowalne koszty eksploatacji. To musiał być Żuk z silnikiem s-21 i równocześnie instalacją LPG lub wersja z silnikiem diesla.  Nadwozie nie mogło być w stanie do tzw. drobnych napraw blacharsko-lakierniczych. Na początku celem była Nysa 522 w wersji tow-os, ale wysokie ceny i zazwyczaj zły stan blacharki, który wynikał ze starszych niż Żuk roczników, dyskwalifikował potencjalne kandydatki. Poprzez wielu znajomych współpracujących z FSO Pomorze udało się sprawdzić kilka aut od Szczecina aż po Lublin.


Na koniec najlepszym kandydatem na nasze auto stowarzyszeniowe, okazał się Żuk z okolic Szydłowca.

Sam zakup wymagał sporego poświęcenia. Wyjazd po auto w środku nocy.

Szybka transakcja na miejscu.

Podpis prezesa na umowie zakupu.

Następnie długa podróż do Trójmiasta. Po drodze drobne problemy z instalacją elektryczna i przegrzewającym się silnikiem.


Co do samego auta, to jest to bardzo wyjątkowy pojazd.

Wyprodukowany w ostatnim miesiącu produkcji Zuka w FSC Lublin, tj. w lutym 1998 r. Porównując jego numer VIN z ostatnim egzemplarzem Żuka, jaki znajduje się w Muzeum Techniki w Chlewiskach, jest to 296 egzemplarz licząc od końca.Poprzednim właścicielem samochodu był zakon dominikanów w Warszawie. 
Jak na auto z końca XX wieku ma sporo archaicznych jak na tamten czas rozwiązań. Przednie fotele nie posiadają zagłówków, wyposażone są w statyczne pasy bezpieczeństwa, silnik gaszony jest nie kluczykiem, a specjalnym cięgnem wystającym z obudowy komory silnika przy podłodze. Auto wyposażone jest w silnik wolnossący diesel Andoria 4c90 o mocy 70km. W czasie podróży drogami krajowymi i autostradą spalił średnio 7,4 litra na 100 km.O aucie z pewnością napiszemy więcej na naszej stronie. Auto jest własnością całego stowarzyszenia i ma służyć jego członkom do przemieszczania się na imprezy motoryzacyjne, przewóz sprzętu należącego do stowarzyszenia, pomoc członkom FSO Pomorze w holowaniu pojazdów bądź lawety.Szczególne podziękowania dla „udziałowców” Żuka, którzy wyłożyli środki na jego zakup.

Zakupu dokonano dzięki hojności następujących osób: Andrzej „Prevent” , Roman „Romas 357” , Piotrek „Ziaro” , „SzyKejn”, Jacek „Jacek” , Rafał  „Rafalsails” , Paweł „w0mbat”, Tomek „Niżyn”, Norbert „Narkee”.